Owczarek Środkowoazjatycki

Owczarek Środkowoazjatycki, znany też jako Alabai, CAO (Central Asian Ovtcharka), Turkmeński Pies Pasterski czy też Volkodlaw, czyli w prostym tłumaczeniu: dusiciel wilków, to pies o bardzo ciekawym charakterze i silnej budowie ciała. W różnych źródłach można znaleźć wiele opisów tej rasy, które nie zawsze są wiarygodne, jak i poszczególne egzemplarze spotykane na naszym rynku, których pochodzenie jest wątpliwe, a przynależność do wzorca wręcz przypadkowa. Dlatego warto dobrze zastanowić się i sprawdzić pewne szczegóły przed zakupem szczeniaka tej rasy, gdyż jak wiadomo z każdej puchatej, w tym przypadku nie tak małej kuleczki, wyrośnie, a raczej powinien wyrosnąć, duży, silny i odważny pies, który powinien sprostać wyznaczonym mu odgórnie przez genetykę zadaniom.

Jedną z bardzo ważnych cech tych psów, a zarazem coraz częściej lekceważonych przez osoby handlujące nimi (którzy się sami nazywają hodowcami) jest DYMORFIZM PŁCIOWY. Cecha ta u prawdziwych Owczarków Środkowoazjatyckich jest wyraźnie widoczna, co oznacza, że pies jest większy, ma bardziej zaznaczony kłąb, jest odważniejszy od suki oraz ma wyraźnie większą i ukształtowaną inaczej głowę. Naprawdę nie trzeba być znawcą, a wystarczy trochę zagłębić się w szczegóły tej rasy, by na pierwszy rzut oka odróżnić psa od suki. Problemem tutaj jest to, że ci pseudohodowcy w rzeczywistości sprowadzają i sprzedają wszystko co przypomina CAO, a sytuacja do złudzenia przypomina handel nieuszkodzonymi samochodami z zachodu.

 

Co do umaszczenia, to ogólny wygląd jest dość zróżnicowany i dopuszcza się praktycznie każdy kolor sierści z wyjątkiem genetycznie błękitnej i czekoladowej (w każdej z tych kombinacji) oraz płaszczowej czarno-rudej. Szata występująca u CAO w większości przypadków dzieli się na dwie grupy, w skrócie mówiąc: krótsza i dłuższa, jednak zawsze jest to prosta i twarda sierść.

Co do rozmiarów z kolei to też są zróżnicowane i podawane w różnych źródłach inaczej. Osobiście uważam, że najlepiej sprawdzają się psy w miarę wypośrodkowane o dobrej kondycji mięśniowej, mieszczące się po środku podawanych tabeli rozmiarów, gdyż nie ma takiej możliwości by 120 kilogramowy Alabai, jak podają angielskojezyczne źródła, mógł spełnić powierzone mu zadania, to samo ma się do psów o zbyt małej masie i słabej budowie. W Polsce coraz częściej zauważa się psy, które jednak są dopuszczane przez wzorzec, jednak w mojej opinii jak i pewnie wielu innych ludzi znających temat i historię tej wspaniałej rasy, nie mają z nią nic wspólnego, poza nazwą i jakimś kwitkiem, który to potwierdza.

Dlatego na naszym rynku pojawiły się w dużym cudzysłowu CAO typu: chartowate, labradorowate i te największe oślinione całe z faflami do ziemi idące typowo na masę. W każdym z tych przypadków, gdyby doszło do konfrontacji z wilkami, psy te stanowiłyby z pewnością nie tylko lada przekąskę dla nich, ale też łatwą zdobycz oraz wywołałyby wręcz zdziwienie i rozczarowanie w oczach przeciwników. Całe szczęście mieszkamy w Polsce i mimo, iż pojawia się coraz więcej doniesień o wilkach, to jest ich tak jak na lekarstwo i raczej żaden z nich nie będzie odwiedzał naszych ogrodów, podwórek, czy terenów osiedlowych, gdzie też coraz częściej spotkać możemy Owczarki Środkowoazjatyckie. 

Posiadają bardzo silny instynkt terytorialny i wrodzone cechy psów pasterskich, oraz stróżujących, co sprawia, że doskonale sprawdzają się jako psy pracujące w swoim zakresie zadaniowym. Dodając do tego ogromną odporność na warunki atmosferyczne oraz choroby, które nękają większość dużych ras, Alabai staje się psem coraz bardziej pożądanym nie tylko na terenach Środkowej Azji, Wschodniej Europy i Bliskiego Wschodu, ale też coraz częściej spotykany jest na zachodzie Europy i USA, gdzie cieszy się bardzo dobrą opinią.

W kwestii żywienia CAO, też nie jest szczególnie wymagający, czy wrażliwy, choć w obecnej dobie szaleństwa dietetycznego, fachowców, znawców i badań udostępnianych przez wielkie koncerny produkujące karmy, może się to wydawać nie takie proste. Ja jednak oprę swoją opinię na wiedzy i doświadczeniu, nie tylko własnym, ale również wielu posiadaczy i hodowców. Trzeba zacząć od tego, że jeżeli chcemy uzyskać zdrowego, dorosłego osobnika, wykorzystując przy tym jego predyspozycje genetyczne i chcąc zapobiec późniejszym problemom zdrowotnym, to musimy pamiętać, żeby suka przed ,w czasie i po urodzeniu miotu była odpowiednio żywiona. Mając już ta pewność i szczeniaka pod swoją opieką, najlepiej stosować się do zaleceń hodowcy, chociaż nie zawsze one są udzielane rzetelnie lub wręcz pomijane. Musimy pamiętać, by nasz rosnący dosłownie w oczach owczarek, miał w swoim menu odpowiednią ilość białka, wapnia, fosforu i szeregu różnych witamin i minerałów. Wybierajmy karmy dobrej jakości z dużą ilością białka, a unikajmy marketowych śmieci, gdzie przeważnie jego zawartość nie przekracza 4%. Nie bójmy się też podawać mielonego surowego mięsa (na początku jak najmniej zmieszanego z kośćmi, później, gdy pies jest już dorosły, to tak nie rzutuje). W pierwszych miesiącach życia CAO ważne, by pies wraz ze wzrostem masy ciała, oprócz żywienia i suplementacji zapewniającej mu prawidłowy rozwój kostno-stawowy miał odpowiednią aktywność fizyczną. Nie ma nic bardziej mylnego, niż stwierdzenie, że im więcej ruchu tym zdrowiej i lepiej dla szczeniaka. Otóż znów najlepiej intensywność fizyczną zbalansować i nie popadać w skrajności, gdyż zbyt duża prowadzi do często nieodwracalnych uszkodzeń i zwyrodnień stawów oraz zerwań ścięgien. Zbyt mała z kolei do otyłości, niewydolności i szeregu łączących się z tym chorób i problemów. Pies rośnie i nabiera właściwych rozmiarów do trzeciego roku życia, co łączy się z osiągnięciem przez niego dojrzałości płciowej, u suk okres ten jest przeważnie krótszy i wynosi około dwóch lat. Wtedy można spokojnie przejść na zbilansowaną karmę o rozsądnej cenie oraz podrzucać mu różnego rodzaju mięsa i surowe kości, lecz również z umiarem. Gdy dorosły pies, który ma odpowiednio duży teren do pilnowania lub zapewniamy mu wystarczająco dużo aktywności fizycznej, sam będzie wiedział ile zjeść i nie trzeba mu ograniczać dostępu do pokarmu. Oczywiście może nam trafić się „egzemplarz” typu łasuch i wtedy trzeba kontrolować podaż karmy. Cecha nadmiernego objadania się i zaciekłego pilnowania zasobów, przeważnie wynika z tego, iż pies jako szczenię nie miał wystarczająco dużo pożywienia i musiał walczyć o pokarm z resztą miotu. 

Wracając do charakteru to trzeba z góry powiedzieć, że nie są to psy szczególnie łatwe w wychowaniu, a często wręcz trudne. Ze względu na swoją dumę, niezależność i fakt, że nie są całkowicie pozbawione agresji. Jednym słowem nie poleca się tej rasy dla początkujących. Niemniej jednak Owczarek Środkowoazjatycki jest cudownym i oddanym psem, który po odpowiednim ułożeniu, staje się naszym obrońcą, stróżem, kompanem i przyjacielem na całe życie.

Czego każdemu obecnemu i przyszłemu właścicielowi CAO życzę.